124 Obserwatorzy
25 Obserwuję
Lui

Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.

Chodzę rozczochrana. Jestem na diecie czekoladowo-piwnej.

Rzuciłam palenie i kościół też.
Do pierwszego czasem wracam, do drugiego - nie.

Po zmierzchu

Po zmierzchu - Haruki Murakami Jedna noc. Dwie rzeczywistości. Jedna znana, normalna, namacalna, gdzie możemy poznać nocne życie Tokio, z neonami i całodobowymi kawiarniami. Druga inna, dziwna, zaskakująca, z pogranicza jawy i snu, mętna. Pierwsza wpada w drugą, znowu druga miesza się z pierwszą. Jesteśmy wrzuceni w bieg zdarzeń, tak jakby włączyć film w połowie i skończyć godzinę przed czasem. Coś widzimy, próbujemy zrozumieć, ale z nastaniem dnia kończy się wszystko i my także musimy zakończyć seans. Murakami znowu przypadł mi do gustu. Nieśpiesznie, małymi kroczkami posuwamy się do przodu, nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji. Mamy przed sobą kilka postaci, które 'przez przypadek' spotykają się ze sobą. Nie wiemy, co stanie się jutro, ale niewielkie drgnięcie ust daje nam nadzieję, że to jutro będzie lepsze. Można wyczuć tu trochę magii, trochę iluzji. Nie ma u mnie takiego bum! jak w przypadku 'Norwegian wood', ale Murakami w takiej wersji również mi się podoba. Dobrze się go czyta, kiedy za oknem deszcz i wiosenna plucha :)