124 Obserwatorzy
25 Obserwuję
Lui

Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.

Chodzę rozczochrana. Jestem na diecie czekoladowo-piwnej.

Rzuciłam palenie i kościół też.
Do pierwszego czasem wracam, do drugiego - nie.

Norwegia. Wietrzna i deszczowa.

Człowiek, który pokochał Yngvego - Tore Renberg

Czasy, kiedy świat wirtualny nie istnieje, nie ma telefonów komórkowych, piosenek słucha się z walkmanów, istnieje ZSRR, choć chyli się ku upadkowi.
Typowy buntownik. Wszystkiemu mówi NIE. Nosi ciężkie buty, ciemne ubrania i arafatkę. Zaangażowany w politykę, którą rozumie na swój sposób, chcący przekazać coś ważnego poprzez teksty swoich piosenek. Jarle Klepp.
I owy piękny Yngve, który skrywa tajemnicę lub sam jest tajemnicą trudną do odkrycia i zrozumienia.
W powieści Renberga wyczuwa się pewną magię. Magię końca lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych. Magię świata, którego mi osobiście nie dane było poznać. Choć wydaje mi się, że większe wrażenie wywarłaby na mnie ta książka, kiedy miałam te 15-17lat, przebłysk buntu, szukania własnej drogi. Teraz czytam ją i być może lepiej rozumiem zachowanie Jarlego, tę próbę akceptacji samego siebie, wyróżnienia się z tłumu, zrobienia czegoś innego, wartościowego, zaskakującego.
Jest to niesamowita podróż w czasie, którą naprawdę warto przeżyć.
Hymn do młodości i buntu.